. . .   []
, , , .. , , . , , , . - , !
 ⇊

- 1904-1905

     →: ←  1 2 3 4 5 ... 19 20 21 22  23 24 25 26 27 ... 443 444 445 446 447 448  →
: tatust


: 5
2007 .
: 6
!
. ( ) ( ) . . 1905-1906 .
.
. .
genealogy lover

genealogy lover


: 1039
2004 .
: 201

? ? - ! , , . !
---
: vgd.ru


: 5
2007 .
: 6
. . .

WTRĄCAM SIĘ W NIE SWOJE RZECZY.

W Petersburgu wszystkie warty miejskie w arsenałach, bankach, fortecy pietropawłowskiej, więzieniu przy komendzie miasta, pałacach carskich i wielkich książąt oraz różne inne -zajmowały kolejno wszystkie pułki miejscowe. Poza tym były różne dyżury a między innymi dyżur w wojskowym szpitalu mikołajewskim, gdzie obowiązkiem dyżurnego było utrzymanie porządku podczas wydawania posiłku z kuchni szpitalnej, po który przychodzili z wielkimi kotłami chorzy i roznosili po swoich oddziałach.
Taki dyżur należał do najsympatyczniejszych bo to i wyspał się człowiek i zjadł dobrze i nabałagarzył się z siostrzyczkami. Byłem na takim dyżurze pierwszy raz i po zakończeniu spraw kuchennych, gdy już odśpiewano wieczorną modlitwę, zaszedł do dyżurki nocnej felczerów gdzie dyżurował tym razem - znajomy mi felczer, nazwiskiem Will (Niemiec z Piotrkowa), który był w naszym pułku. Powrócił właśnie z jednej sali chorych, gdzie zmarł przed chwilą pewien żołnierz. Był zwyczaj, że zmarły musiał przeleżeć na łóżku dwie godziny po czem niezwłocznie przenoszono go do trupiarni. W oznaczony terminie przychodzą łapiduchy z nosidłami ale ponieważ nieboszczyk jakoś ładnie wygląda i jest cieplutki Will pędzi do dyżurnego doktora z meldunkiem. Przychodzi doktor, ogląda i rozkazuje -"zabierać !" a sam odchodzi. Felczer się wacha, łapiduchy toż samo, przychodzi Will do mnie i opowiada a ja idę z nim do nieboszczyka. Rzeczywiście -on wcale na umarłego nie wygląda. Co robić ? Przecież jest zima i człowiek zamarznie w trupiarni. A rozkaz trzeba wypełnić. Wpadam na pomysł i telefonuję do dyżurnego po wszystkich wartach oficera. Ten wysyła natychmiast "runda" tzn swego pomocnika. Zajeżdża pędem "prolietka", rund wyskakuje i biegnie do doktora. Wpadają obydwaj na salę. Doktor wściekły. Will i łapiduchy stoją przy nieboszczyku, ja usunąłem się dyskretnie na bok. Rund - porucznik gwardii Eugelhardt podchodzi do łóżka i bierze nieboszczyka za rękę -"On przecież jeszcze ciepły" -powiada.
"A ja, jako doktor mówię Panu, że on umarł i proszę o łaskawe niekwestionowanie moich zarządzeń."
"Więc dobrze, mówi rund -ale czy nie można by na wszelki wypadek wynieść go w takie miejsce, żeby nie zamarzł ?"
"Dla umarłych jest trupiarnia -konkluduje doktor i wychodzi obrażony z sali.
Eugelhardt wraca do dyżurnego "po karaułam". Zaczyna się telefoniczna pieriepałka z doktorem. W międzyczasie umarłego wyniesiono do trupiarni.
Po pewnym czasie przychodzi doktor i pyta Willa czy to on zawiadomił dyżurnego. Will w strachu wskazuje na mnie.
"A dobrodzieja co to obchodzi ?" - pyta i robi strasznie surową minę. Chociaż to niby wojsko, ale nie robiliśmy sobie wiele z doktorów więc staję na baczność i pewnym siebie głosem odpowiadam -"Panie doktorze ! Jako dyżurny uważam że do moich obowiązków należy meldować o wszystkim przełożonej władzy, która mnie tu wysłała, a że postąpiłem słusznie najlepszym tego dowodem jest, że rund na mój meldunek zareagował natychmiastowym przyjazdem"
Spojrzał wściekle na mnie i mówi - "Ja wam pokaże wasze obowiązki ! Jutro składam raport i zażądam przykładnego ukarania was, a Wy Will też swoją porcję otrzymacie !"
Wychodząc już zawrócił i pyta mnie o nazwisko. Powiedziałem.
"Dobrali się - powiada -Niemiec z Polakiem". Złość mnie wzięła i zrobiłem głupstwo mówiąc : "Czy Pan doktor i tą okoliczność ma zamiar dołączyć do raportu ?"
Zaczerwienił się jak burak i wściekły wyszedł z sali. Zrobiła się heca. Nie wiem co tam powiedziano rundowi i jak w ogóle potraktowano cały incydent z nieboszczykiem ale mnie za "hardą postawę" wlepiono 10 dni ciupy, które łaskawie zamieniono na 10 dyżurów świątecznych. Will tez coś tam beknął. Nieboszczyk umarł ostatecznie.
Trzeba przyznać jednak, że w szpitalach wojskowych opieka była świetna. Po ciężkich chorobach jak tyfus, dezynteria itp puszczano żołnierza do domu na rok na "poprawkę" zaliczając takowy do lat służby. Zwalniano także całkowicie z wojska po stwierdzeniu jakiegoś nieznacznego defektu z którym zalicza się w wojsku polskim do kategorii B, C i D. Tam żadnych kategorii prócz A nie uznawano i jeżeli komisja poborowa przeoczyła cokolwiek i przyjęła rekruta to zwalniano go juz z pułku.
Żołnierz musiał mieć przepisowy wzrost, miarę w piersiach, normalne stopy, najmniejszych żylaków, dobry wzrok i słuch oraz co najmniej 24 zęby. Wszelkie liszaje, parchy. Egzemy, brak choćby jednego palca u ręki czy u nogi, skłonność do kurczów w mięśniach i nerwowych w twarzy tików, większa łysina i masa innych rzeczy, wszystko to z miejsca dyskwalifikowało poborowego.
Latem chorzy leżeli w namiotach w ogromnym parku szpitalnym. Namioty te były wojłokowe, pokryte z wierzchu grubym płótnem. Leżało w takim namiocie 30 i więcej chorych. Jeść dawali bardzo dobrze. Siostrzyczki kręciły się faktycznie i dbały czule o chorych. Operacje robiono tylko za zgodą chorego, po operacji zawsze zwalniano z wojska. Niemiłą natomiast rzeczą było krajanie z reguły każdego zmarłego. Nie wiem czy robiono to przez ciekawość zbadania przyczyny śmierci gruntownie czy tez wprost dla celów naukowych oddawano go do prosektorium "Wojennej Akademii Medycznej" (W Petersburgu nie było wtedy wydziału medycyny na miejscowym uniwersytecie).
Pamiętam, że gdyśmy chowali jednego z kolegów, Polaka nazwiskiem Kubik i przyjętym zwyczajem, podeszliśmy do otwartej trumny aby się "pożegnać" , widziałem najwyraźniej, że miał oddzieloną głowę od tułowia i tylko byle jak przyczepioną. Żołnierze strasznie byli oburzeni na "miaśników"(doktorów) i klęli na czym świat stoi. Niewiele to jednak pomogło i rżnięto dalej.
.


: 5
2007 .
: 6
. . - , . . . - , - . . - . . . , . .
genealogy lover

genealogy lover


: 1039
2004 .
: 201

C ! ! ( , ) - !
---
: vgd.ru
margarita Shevyreva


: 38
2007 .
: 26
- , - 1904-05.
- (..1879). 1905.
?

, , .
---
, , (, , - ) , , , , , , , , ( . ( )) ,
Ampel

, -
: 7880
2007 .
: 1433
abv
- ()?



-.
: 301
2006 .
: 45
margarita Shevyrevamargarita Shevyreva , . -, .....
illabes

illabes


: 1520
2007 .
: 462
:

. 15-, 16- 1904 36 ( 19- 39)

, .
:

1- :
:
( ., ),
( . ),
( ., ).
( ., ).

:
( ., . ).
( ., ).

1- :
:
( ., ),
( ., ),
( ., ),
( ., ).
:
( ., ),
( ., ).

:
:

.

:
:
( ., )
( ., ).
:
( ., )
( . ).
( ., ).

1-
1- .:
( ., ),
( ., ).
1- . ( ., ).
1- . ( ., ).
2- . ( ., ).
1- . ( ., ).

:
( ., ).

2-
( ., ).

1- :
13-
( ., );
( ., );
Ooc ( ., - );
( ., );
( ., );
( ., );
- ( ., );
oc ( ., );
l- . ( ., );
l- . ( ., );
1- . ( . );
l- . ( ., );
l- . u ( ., );
l- . ( ., );
l- . ( ., );
l- . (.- ., );
l- . ( ., );
2- . 3 ( ., );
2- . ( ., );
2- . ( ., );
2- . ( ., );
- ( ., );
( ., );
( . );
( ., ).


20- 1904 44 ( 23- 1904 47)

, 29- :
( ., ),
( ., ),
a ( ., ),
( ., ),
( ., ),
pe ( ., ),
( . ),
3 ( ., ),
( ., ),
( ., ),
( ., ),
3 ( ., ),
Cep ( ., ).
H ( . ).
( ., ),
( ., );
( . ),
( . ),
( ., ),
( , ),
( 44) ( 47) ( ., ),
( ., ),
a ( ., ),
( ., ),
;
( ., ),
( ., ),
( ., ),
Kaae ( ., ),
( . ),
( ., ),
( ., ),
( ., ),
( ., ),
( ., ),
( ., ),
( ., ),
( ., ),
Cep ( ., ),
( ., ),
( ., ),
( ., ),
Op ( ., ),
( ., ),
( ., )
( . )
( ., )
( ., ),
( ., ),
( ., ),
( ., ),
( . ),
( ., ),
( ., ),
( ., ),
( ., ),
( ., ).
( ., ),
- ( . ),
( ., ),
. . ( ., ),
() ( ., ),
( ., ),
( ., ),
( ., ),
( .),
( . ),
( ., ),
Eypo ( ., ),
( ., ),
cae ( ., ),
( . ),
( ., ),
( ., ),
( ., ),
T ( ., ),
( ., ),
epa ( ., ),
( . ),
( ., ),
( . ),
( ., ),
( ., ),
. ( ., ),
( ., - ),
( ., ),
( . ),
( . ),
n ( ., ).


29- 1904 50
15- 33 17- 38

27- :

4- .


( . ).

:
1 ...
( ., ).

1
( ., ).


21- 1904 73

16- 19- 36 39 . . .


21- 1904 74

36 39 1
( ., , , , ).

36- ( ., , , , ) ( ., , , , ).
---
: (. , .), (. , - .), (. )
 (1)
bumage


: 341
2005 .
: 130
illabes

, "" ?

,
bumage
---
: , , , , , ( -), ( ), ,
     →: ←  1 2 3 4 5 ... 19 20 21 22  23 24 25 26 27 ... 443 444 445 446 447 448  →
: tatust
» » » . XX . » - 1904-1905 [ 9293]
 ⇈