Всероссийское Генеалогическое Древо

Генеалогический форум ВГД

На сайте ВГД собираются люди из многих городов и стран, увлеченные генеалогией, историей, геральдикой и т.д. Здесь вы найдете собеседников, экспертов, умелых помощников в поисках предков и родственников. Вам подскажут где искать документы о павших в боях и пропавших без вести, в какой архив обратиться при исследовании родословной своей семьи, помогут определить по старой фотографии принадлежность к воинским частям, ведомствам и чину. ВГД - поиск людей в прошлом, настоящем и будущем!

Генеалогический форум ВГД »   Дневники участников »   Дневник kras »   Моя семья и польские восстания »   Сигизмунд (Зигмунд) Казимирович Буйницкий (1821-?)
RSS


Сигизмунд (Зигмунд) Казимирович Буйницкий (1821-?)


<<Назад  Вперед>>[ <<<<< ] Страницы: 1 2 * 3 [ >>>>>> ]
Модератор: kras
valcha
Долгожитель форума
Не историк! Просто diletto к истории имею.

valcha


Сообщений: 24002
Регистрация: 2 мар. 2006
Рейтинг: 11260 


"По стопам графов Плятер-Зибергов в Даугавпилсе и его округе
http://www.visitdaugavpils.lv/...ego-okruge


---
С просьбами об архивном поиске в личку обращаться НЕ НАДО!
митоГаплогруппа H1b
Дневник
kras
Модератор раздела

kras

г.Москва
Сообщений: 1336
Регистрация: 2 сен. 2007
Рейтинг: 757 

valcha
Большое спасибо!

---
Все личные данные, мои и моих предков, размещены на сайте добровольно.
Изюмские, Минины, Некоз (Кубань), Красовские, Соколовские, Бобашинские, Толвинские, Юревич, Истомины, Окулич-Казарины, Мацкевич, Стыриковичи (Витебская губерния), Ламтихины
milira
Долгожитель форума



Сообщений: 2948
Регистрация: 29 нояб. 2009
Рейтинг: 1105 

Денис, а вот эту статью об отце Зигмундта, Казимире, мы кажется пропустили


Kazimierz Bujnicki.


* 1788 † 1878.


Na mrocznem wogóle przestworzu naszem społecznem, w cyklu dziejów mieliśmy zawsze ludzi Opatrznościowych, którzy swą cnotą, nauką lub ofiarnością znacząc szlaki życia, byli chlubą narodu i rozwijali nieprzerwany łańcuch ideałów podniosłych, bez których społeczność stałaby się beznadziejną.


Album p0381b - Kazimierz Bujnicki.jpg
 Właśnie do rzędu takich chlubnych przodowników narodu zaliczyć można bez przesady Kazimierza Bujnickiego, którego życiorys w krótkości podajemy. Szlachecki ród Bujnickich, nie będąc senatorskim, kwitł jednak na Litwie i w województwach białoruskich od dawna; na początku zaś stulecia bieżącego, gdy kasztelanowa Platerowa z Brzostowskich pragnęła wyzbyć się z majątku swojego Dagdy w obrębie dawnych Inflant, nabył te piękne w malowniczej pozycyi nad dużem jeziorem dobra podkomorzy Andrzej Bujnicki, którego jednym z synów był Kazimierz, urodzony 15 lipca 1788 r., znakomity potem obywatel i luminarz.
 Gruntowne wykształcenie otrzymał w sławnej, szkole naówczas księży Misyonarzy w Krasławiu nad Dźwiną w Inflantach, gdzie kolegował jako przyjaciel z niemniej potem godnym i wybitnym nauką starożytnikiem Adamem hr. Platerem.
 Wcześnie, bo zdaje się od roku 1812 Bujnicki rozpoczął czynny zawód obywatelski, będąc z kolei wybieranym: na prezydenta Sądu sumiennego, kuratora honorowego szkół gubernii Witebskiej, podkomorzego i wreszcie marszałka powiatów: Rzeczyckiego i Dynaburskiego. Wszystkie te posługi publiczne, spełniane z wielką gorliwością, bynajmniej nie przeszkadzały Bujnickiemu do ścisłego wglądania w sprawy majątkowe, zajęcia się dolą ludu i do badań naukowych, do czego miał zapał szczególny, Dla włościan wówczas poddanych będąc wylanym serdecznie, dbał o ich byt i oświatę i, jako pan bardzo miłosierny i rozsądny, dawał wzór całemu obywatelstwu. Dagda, którą odziedziczył po ojcu. stała się prędko przybytkiem zaszczytnej pracy ziemiańskiej, środkowiskiem i świecznikiem życia umysłowego stron tamtejszych, a wpływ to był zbawienny na szeroką połać kraju; pełen bowiem szlachetnej inicyatywy Bujnicki, imponując wychowaniem starannem, wiedzą gruntowną, tudzież pewną zamożnością, stosunkami w świecie umysłowym i w sferach arystokratycznych, odznaczał się przytem nadzwyczajną skromnością i prostotą obyczajów, nie cierpiał zgoła żadnego zbytku, życia nad stan, obcomanii, absenteizmu i wogóle tych wszystkich wad, które zmarnowały już tyle duchowo i materyalnie ziemian, obowiązanych z natury rzeczy przodować uczciwie społeczności, skoro w ich posiadaniu są zagony ojczyste. Dagda, jakby urocza oaza jaka, przypominała pod każdym względem ową sadybę «Pana podstolego», gdzie wszystko tchnęło porządkiem, prawdą, miłością chrześciańską; duszą zaś i dźwignią wzorowego całokształtu był sam gospodarz starej daty, odznaczający się cnotą chrześciańską, gościnnością, bogobojny i uczony zarazem.
 Taki człowiek nie mógł nie wywierać wpływu na szerokie otoczenie, zwłaszcza że po długiem studyowaniu dziejów i warunków życia chwili przez częste rozjazdy i szperanie po kraju, jął się celowo pióra, W roku 1841 ukazały się w druku pierwsze prace Bujnickiego pod tytułem: Wędrówki po małych drogach i Moje przygody; tem wystąpieniem autor zainteresował odrazu umysły, potrzebujące pobudek wzniosłych[1]. Wkrótce działalność jego wydała owoc dojrzalszy, w roku bowiem 1842 poczęło wychodzić pod redakcyą Bujnickiego pismo zbiorowe Rubon[2], a organ ten, wychodząc w ciągu lat ośmiu, był ogniskiem myśli całej dzielnicy, odtwarzając przeszłość jej i stan ówczesny, nazwiska zaś takich współpracowników, nie licząc samego redaktora, jak: Adam i Józef hr. Platerowie, Józef Wyżycki, Aleksy Horodzieński, Aleksander i Sylwester Grozowie, M. Borch, Michał Grabowski, Jan Chodźko, Tadeusz Łada-Zabłocki, Leon Janiszewski, Władysław Strzelnicki i inne, zapisały się w «Rubonie» sympatycznie, ożywiając szlachetne pragnienia do zaniedbanego krajoznawstwa, do naprawy szwankujących obyczajów i do koniecznego oświecenia się głównie w kierunku narodowym.
 Bujnicki, biorąc najczynniejszy udział w «Rubonie», nie zaniedbywał oddzielnych wydań prac swoich, jakoż wychodziły kolejno następne dziełka jego, zawsze pełne tendencyi obyczajowo-krajowej: gawęda p. t. Siostra Gertruda (1842 r.), Stanowisko poety (1848 r.), Pamiętniki ks. Jordana (1849—1852), drukowane w Rubonie. Rok 1852 przyniósł Nowe wędrówki, rok 1854 powieść p. t. Stara panna, a w roku 1862 ukazała się bodaj najdonioślejsza praca Bujnickiego p. t. Biurko. Tu muszę zauważyć, że chociaż wskutek swego ultrakonserwatywnego wychowania i stosunków Bujnicki pierwej wyrażał ducha bardziej pańsko-kastowego, atoli badanie głębsze swego społeczeństwa i zjawisk życiowych wytworzyły w nim bezstronny sąd o rzeczach; dojrzawszy w poglądach na przyczyny ówczesnego smutnego stanu rzeczy, począł w satyrach ulotnych, niedrukowanych, szerzyć myśli postępowe bardziej, a w owem Biurku napiętnował stanowczo i bez ogródek arystokratyczne narowy społeczności swojej, wiodące, jak wiadomo, szlachtę przez szczeble próżności do życia hulaszczego, próżniactwa, karciarstwa i poniżenia.
 Ten niezmiernie ważny przełom w duchu autora podnosi go tem wyżej, świadcząc, że z wiekiem umysł jego badawczy, zamiast słabnąć, spotężniał w imię prawdy i umiał się wyłamać po za ciasne szranki ustalonej rutyny, która, kalecząc pojęcia, stała się przyczyną tylu moralnych zboczeń i upadków w łonie obywatelstwa.
 To fatalne tolerowanie naleciałości nie swojskich, które się uczepiły jaźni naszej, daje się widzieć i dziś jeszcze, niestety, pomimo, że poczciwa literatura nasza zerwała na ogół z przesądem poważania wszelkich firm uprzywilejowanych, gdy ich nie zdobi prawdziwa zasługa człowieka. Przed pół wiekiem, zaprawdę, powstawanie śmiałe przeciwko zakorzenionym wadom możnowładztwa nie było łatwem, oznaczało niemałą odwagę cywilną, więc należy się cześć Bujnickiemu za nią od wdzięcznego społeczeństwa. Znając wybornie języki nowożytne, gardził otwarcie powszechną francuzomanią i występował przeciwko tej pladze otwarcie, a jednocześnie zaszczepiał miłość dla mowy i literatury ojczystej; całe zachowanie się jego było szkołą moralności narodowej, a doborowa biblioteka w Dagdzie stała otworem dla żądających swojskiego światła i ciepła. Po roku 1863, który ciężko dotknął strony, gdzie mieszkał Bujnicki (mianowicie wskutek wzburzenia starowierczej ludności), nestor inflancki, usunąwszy się z widowni życia publicznego, nie ustał jednak w szlachetnej pracy: zbierał materyały do dziejów ojczystych, spisywał notaty i nawet przed samym zgonem w roku 1878 wydał Psałterz Dawidowy, przyjęty przez krytykę niedość przychylnie, gdyż kierunek piśmiennictwa zaakcentował się wtedy odmiennie, nie podzielając podnoszenia kwesty i bardziej oderwanych, Zmarł Bujnicki w Dagdzie 14 września, mając lat 90, i tam pochowany wśród powszechnego żalu społeczeństwa, które istotnie traciło w nim najszanowniejszego i najświatlejszego obywatela.
 Wszystkie pisma krajowe zaznaczyły z ubolewaniem ten zgon zasłużonego luminarza, a «Tygodnik ilustrowany» w № 140 zamieścił podobiznę nieboszczyka, którą tu podajemy w wiernym artystycznym przerysie, wraz z podobizną autografu jego, znajdującego się w zbiorze autora tego życiorysu. Nieboszczyk zostawił dwóch synów: Bolesława i Kazimierza, przekazując im w spadku wraz z rodzinną Dagdą, świętą spuściznę duchową, przechowywaną ze czcią przez spadkobierców.


Aleksander Jelski.




Прикрепленный файл (Album_p0381a_v3_-_Kazimierz_Bujnicki.jpg, 199386 байт<!--, скачан: 0 раз-->)
milira
Долгожитель форума



Сообщений: 2948
Регистрация: 29 нояб. 2009
Рейтинг: 1105 

Не знаю, в какую тему вставить...

В статье о многих родственниках идет речь- Буницкие, Рык, Соколовские, Моль


Wydarzenia 1863 roku w Inflantach Polskich w relacjach i wspomnieniach

„W Latgalii wykorzystano polskie powstanie, aby zaatakować ziemian Polaków, spalić i
zniszczyć ich majątki, a ich samych uwięzić”1
– tak syntetycznie i trafnie podsumowuje ruchy
narodowościowe w tzw. dawnych Inflantach z wiosny 1863 roku Eric Jekabson. Wypadki
tego czasu na zadźwińskich terenach dawnej Rzeczpospolitej sprowadzają się do trwających
od przedwiośnia przygotowań w kilku domach zamożnych ziemian, spektakularnej akcji pod
Krasławiem z 13/25 kwietnia oraz równie spektakularnego, a bezwzględnego rozprawienia się
rządu carskiego z zamieszkałymi tam Polakami. Opisane przez historyków zdarzenia tamtych
dni znajdują uzupełnienie pod piórem pamiętnikarzy – uczestników i świadków,
relacjonujących wypadki „na gorąco” i pod wpływem chwili lub w sposób stonowany, po
latach, odtwarzając i rekonstruując przechowane w pamięci fragmenty własnej i cudzej
egzystencji2

Najobszerniejszym źródłem prywatnym, w którym dokonuje się niemal
sprawozdania z tych krwawych godzin wiosennych, są opublikowane anonimowo na łamach
„Przeglądu Poznańskiego” Listy z Inflant Polskich3
pisane od 3/15 kwietnia 1863 do 28
listopada/10 grudnia 4
. W rzeczywistości ich autorką jest Ludwika Broel Platerówna 5
, starsza siostra Leona, rzekomego przywódcy oddziału zbrojnego, który dokonał pod Krasławiem
zamachu na transport broni i amunicji, tym samym dając początek ruchom powstańczym w
Inflantach6
. Dla badań świadomości Polaków w Inflantach podczas trudnych dni powstania
1863 roku jest to niezmiernie ważny dokument, zawierający cenne szczegóły z ostatnich
chwil życia Leona, informacje o losach ziemiańskich dworów w Inflantach, a także opinie i
spostrzeżenia wystawiające obraz przerażonej dzikim zachowaniem chłopstwa niepewnej o
swój los polskiej szlachty. O Leonie Platerze wraz z przywołaniem okoliczności
towarzyszących zdarzeniom z okresu ruchów powstańczych traktuje w swych
reminiscencjach także jego brat – Eugeniusz7
. Znajduje się tutaj nie tylko obraz męczeńskiej
śmierci powstańca, ale rzeczowe informacje dotyczące osób związanych z przygotowaniem
zrywu. Innym źródłem, choć bardziej subiektywnym, jest obszerna rekonstrukcja wydarzeń z
kwietnia 1863 r. zawarta w Pamiętnikach Kazimierza Bujnickiego8
. Autor, zaangażowany
poprzez udział syna w ruchy powstańcze, podobnie jak Ludwika i Eugeniusz Platerowie z
powodu brata, opowiada o zdarzeniach, nie szczędząc detali. Dopowiedzi stanowią
wspomnienia Stanisława Manteuffla-Szoege9
i księdza Józefa Borodzicza [Aleksandra
Mohla]10
Z prac historyków, zajmujących się kwestią powstania styczniowego na terenie
Litwy oraz źródeł pamiętnikarskich wynika, że były w Inflantach przynajmniej dwa ośrodki przygotowań do zrywu narodowego. Pierwszy, według badań Bolesława Breżgo oraz Dawida
Fajnhauza, znajdował się w domu szambelana Antoniego Rycka11 w Marienhauzie, gdzie
odbywały się przedpowstaniowe narady. Spośród gromadzących się w domu Rycka
patriotów, największy procent stanowili studenci uczący się w Petersburgu12. 18 lutego 1863
roku Centralny Komitet Narodowy ogłosił Rycka dowódcą formowanego oddziału
powstańczego, ale za kilka dni plany te zostały pokrzyżowane. Z rozkazu szefa sztabu Piotra
Szuwałowa, z pomocą okolicznych chłopów, wykryto i rozbito aktyw, kilku powstańców
wzięto do niewoli, broń skonfiskowano13
.
Drugim miejscem przygotowań do powstania były Wyszki14 należące do
hrabiego Stanisława Mohla15. W pobliskim Dubnie
16 mieszkał, przybyły z Królestwa, Józef
Ponset17, który pod pseudonimem Dembowski agitował uczestników i organizował
powstanie. Zaprzyjaźniony z rodziną znanego w okolicy literata, Kazimierza Bujnickiego
gościł w domu jego wnuczek, sióstr Benisławskich18 i wszedł w bliższe kontakty z jego
najmłodszym synem – Zygmuntem19 oraz młodym Leonem Platerem z Kazanowa
k/Krasławia. Rozbieżność informacji pochodzących ze sprawozdania witebskiego
gubernatora, który stwierdzał, że Plater nie znał Ponseta20, a tylko wykonywał jego rozkazy, a
wspomnieniami naocznych świadków tych zdarzeń, w których jednoznacznie pisze się o
ścisłej współpracy pomiędzy Ponsetem a polskimi ziemianami, każe wątpić w rolę Ponseta
jako zdalnego animatora ruchów powstańczych. Majątek Mohlów stał się naczelnym miejscem, w którym przygotowywano zryw, sprzyjała temu lokalizacja. „Bliskość kolei
sprawiała – wspomina rodzinne Wyszki Józef Borodzicz – że obywatelstwo liczne się tu
zgromadziło. Na tych zebraniach zajmowano się wiele polityką – śpiewano patriotyczne
pieśni itd., ale kiedy Leon Plater przez rząd narodowy ogłoszony został wojewodą inflanckim,
postanowił przez zbrojną demonstrację zamanifestować wobec Europy, że i Inflanty są
polskie. P. Stanisław, jako jego przyjaciel, pieniężnie wprawdzie go podatkiem narodowym
wspierał, lecz wyraźnie sobie zastrzegł, że w żadnych spisach figurować nie będzie”

Lektura wspomnień osób świadkujących wydarzeniom z wiosny 1863 roku
skłania do wniosku, że podsycanie działań spiskowych przygotowujących ruchy powstańcze
na terenie Inflant było prowokacją. Spektakularny początek – akcja pod Krasławiem –
potwierdza te sugestie. W każdym z pamiętników wyraźnie podkreśla się rozłam na starych –
przeciwników powstania i młodych – zagorzałych zwolenników. Do tych pierwszych należał
m.in. Władysław Sołtan z Prezmy, agent Hotelu Lambert, należący do ugrupowania białych.
Nie wierząc w sukces tego zrywu, ustąpił jednak, jak wielu, pod presją moralną środowiska22
.
Jeżeli ufać wspomnieniom Eugeniusza Platera czy Stanisława Manteuffla-Szoege, przysłanie
na teren Inflant Józefa Ponseta, miało być celowym posunięciem taktycznym Rosjan. Z kart
pamiętników Ponset wyłania się jako zręczny mistyfikator udający żarliwy patriotyzm, w
istocie werbujący młodych i naiwnych Inflantczyków, którzy pod jego dyktando dokonają
zbrojnej napaści i tym sposobem rozpętają walki, mające zostać szybko stłumione. Aż tak
daleko nie posuwa się w swym „fotograficznym” dramacie Ludwika Platerówna, traktując
Ponseta (w postaci scenicznej Jozefata) jako zapaleńca i podżegacza, ale nie szpiega, choć i w
tym dziele Ponset to figura nieprzyjemna, antypatyczna. W k a ż d y m przywoływanym
pamiętniku pojawia się ponadto osoba Zygmunta Bujnickiego jako faktycznego dowódcy
akcji pod Krasławiem. Jest to wobec prac naukowych traktujących o powstaniu w Inflantach,
które taką funkcję przypisują Leonowi Platerowi, hipoteza nowa i nie pozwalająca się
zlekceważyć23. Zwłaszcza, że Bujnicki jawi się we wspomnieniach znających go osób (w tym
własnego ojca), jako niezrównoważony, popędliwy, nadzwyczaj pewny siebie lekkomyślny rozrabiaka, a nawet awanturnik i wichrzyciel. To właśnie za Bujnickiego, zgodnie z surowymi
głosami ludzi tamtych dni, zginął dwudziestosześcioletni wówczas Leon Plater. Aby ukryć
winę Bujnickiego, któremu niedawno urodziło się dziecko, a przed kilkoma dniami zmarła
matka24, litościwy i honorowy Leon Plater wziął winę na siebie, nie przeczuwając, że tamten,
ratując własną skórę, jest już w drodze do Petersburga, do samego Piotra Wałujewa, z domem
którego zaprzyjaźniona była i często tam pomieszkiwała jego siostra, Helena Bujnicka25
.
Stamtąd, z nowym paszportem, nie dbając o los pozostawionej w ojczyźnie rodziny, wyruszy
do Paryża, skąd już do kraju nie wróci26. Potem, już z Paryża, jak wspomina jego ojciec,
młody Bujnicki wystosował list do sądu wojennego, który dostarczyła jego żona Aneta. Było
to pismo, w którym Zygmunt przyznał się do pełnionej przez siebie funkcji i do zakopania w
dworze dagdzieńskim skrzynki z papierami dotyczącymi powstania, a którą to skrzynkę
znaleźli chłopi plądrujący dom Bujnickich. Dzięki temu listowi został złagodzony wyrok na
starszego brata Bujnickiego, Bolesława27. Taki, wedle memuarowych źródeł, był scenariusz
pierwszych dni powstania.
Wybuchło ono na południu Inflant 13/25 kwietnia, kiedy na rządowy transport
broni i amunicji na drodze z Dyneburga do Dzisny „brawurowego napadu”28 dokonał oddział
polski złożony z 50 ochotników. Takim opisem tej akcji inicjuje wspomnienia z ciężkich
chwil Kazimierz Bujnicki – „wysłany z fortecy dyneburskiej transport broni ognistej
napadnięty został na drodze pocztowej między miasteczkami Krasławiem i Drują przez
garstkę inflanckich zbrojnych powstańców. Ci, po krótkiej walce, położywszy trupem słabą
wojskową eskortę, zdobyli transport, cząstkę sztucerów zabrali z sobą, a resztę spalili.
Zamach ten w skutku posłuszeństwa rozkazowi komitetu wykonany równie odważnie, jak
nierozważnie, pociągnął za sobą najstraszliwsze klęski na część powiatu dyneburskiego i
wnet Inflanty i cała Białoruś postawiona na stopie wojennej, uczuła skutki tego porwania się
na przemożne siły rządowe. Miejscowa władza, uwiadomiona o napadzie na transport
wojskowy, wezwała włościan do współdziałania przeciw powstańcom”29. A był między nimi
syn pamiętnikarza, Zygmunt Bujnicki, który jako wojskowy, pełnił funkcję dowódcy, był także wraz z pięcioma kazanowskimi oficjalistami30 Leon Plater31. Zadaniem Platera było
przedostać się na Litwę. Tej misji już nie wypełnił. Został schwytany dnia następnego, w
lasach okolic Dubna. Zygmunt chyłkiem przedostał się szczęśliwie do swego majątku
Rolniczyn koło Dagdy, a spostrzegłszy poważne zagrożenie czmychnął za granicę32
.
W świetle wspomnień Eugeniusza Platera (1826-1916) oraz Stanisława
Manteuffla-Szoege o tych właśnie wypadkach z wiosny 1863 r., można zweryfikować prawdy
i domniemania, uzgodnić najbardziej prawdopodobne okoliczności wypadków. Autor
pierwszego pamiętnika, rodzony brat Leona, bardzo dokładnie opowiada o zdarzeniach w
feralnych dla jego rodziny dniach poprzedzających schwytanie i egzekucję. W odróżnieniu od
chaotycznych przywołań Bujnickiego, są one poukładane i konsekwentne. Szczegóły tych
reminiscencji przekazane bratu przez samego Leona, uzupełniają ascetyczną, zdawkową,
pełną celowych niedomówień i przemilczeń relację Bujnickiego.
Leon Plater początkowo zaangażował się w przygotowanie do powstania na
skutek propagandy, jaką w Inflantach szerzył emisariusz Ponset, działający z rozporządzenia
Rządu Narodowego i przekonujący, że powstanie w Inflantach nie tylko ma sens, ale że
pewny w nim udział chłopów gwarantuje powodzenie zbrojnych działań. Ale Leon
zniechęcony niezdecydowaniem współczłonków kół założonych przez Zygmunta Bujnickiego
i Mohlów, zdecydował, że zamiast walczyć tu, w Inflantach, gdzie, jak słusznie sądził,
powstanie nie ma szans, przystąpi do partii Narbutta na Litwie. Nie zdążył jednak wykonać
zamiaru, wnet bowiem otrzymał od Bujnickiego jako swego dowódcy rozkaz pod karą
śmierci, by niezwłocznie przyłączył się do grupy, mającej w lesie Baltyńskim napaść na
transport rządowy broni konwojowany z fortecy dynaburskiej do Dzisny.
Po wykonaniu planu (zabito 3 osoby, 2 raniono, pozostali żołnierze uciekli)
nakazano Leonowi, by wraz ze swą służbą i zdobytą bronią przedarł się za Dźwinę do
majątku Stanisława Mohla, gdzie miały czekać nań konie, a stamtąd dalej, na Litwę. Pozostali
zaś powstańcy wraz z dowódcą zbiegli z miejsca. Po udzieleniu pomocy rannym Rosjanom Leon rozpoczął ciężką przeprawę w kierunku Wyszek. Tymczasem ocaleni z zamachu
eskortujący konwój żołnierze rozgłosili o napaści, skutkiem czego podjęto natychmiastową
pogoń za „buntownikami”. Głównymi pomocnikami a właściwie wykonawcami samosądu
byli podburzeni przeciw szlachcie, rzekomo podnoszącej bunt wobec caratu po to, by
przywrócić poddaństwo, starowiercy. Gdy w Wyszkach zamiast koni czekał na nich spalony
dwór Mohla, rozczarowany i zrozpaczony Leon, broniąc się jeszcze ostatkiem sił, rychło
został schwytany. Postawiony przed Szuwałowem, który rad byłby go uwolnić, „myśląc o
Bujnickim, który miał żonę i dziecko, wziął na siebie winę i nie zaprzeczył”33, że był
dowódcą napadu, skutkiem tego został odesłany do twierdzy dyneburskiej. Tam, poddany
śledztwu („z góry widać było, że istniało postanowienie skazania Leona; cel ten wyraźnie się
wykazywał w całym ciągu indagacji”34), przesłuchiwany był przez Storożenkę i Paniutina.
„Tymczasem Zygmunt Bujnicki, poznawszy niebezpieczeństwo swego położenia, udał się
natychmiast po zamachu do Petersburga i tam od ministra Wałujewa, przez siostrę, która była
przyjaciółką pani Wałujewowej, otrzymał paszport i udał się za granicę. Prędko doszła
wiadomość, że jest bezpieczny i nic mu nie grozi. Leon zaś za niego mógł być lada dzień na
śmierć skazany. Toteż niektórzy członkowie rodziny Bujnickich zaczęli się domagać od
Zygmunta, by się publicznie przyznał do winy. Jakoż, niestety, zbyt późno wystosował list do
komisji, w którym pisał, że to on był prawdziwym i jedynym dowódcą oddziału, który odbił
broń w lesie Baltyńskim około Krasławia. Żona jego podjęła się osobiście wręczyć list ten
członkom zebranej komisji. Przyjęto list z niedowierzaniem, przeczytano go, ale żadnej nie
zwrócono nań uwagi, nawet, jak się zdaje, nie wciągnięto go do protokołu”35. Stronnicze
śledztwo rychło zakończyło się bardzo surowym wyrokiem36
– skazaniem na śmierć37
.
Także wspomnienia Manteuffla-Szoege zdają się potwierdzać wersję Platera.
Mówi się tu wyraźnie: „Zygmunt Bujnicki był wodzem”38, a rolę tę pełnił w porozumieniu ze
„szpiegiem-prowokatorem, Polakiem przysłanym z Królestwa Kongresowego” czyli
Ponsetem. W kontekście tej relacji, podkreślającej planowe podjudzanie Polaków w
Inflantach do akcesu powstańczego zaimprowizowane przez Rosjan (Murawiewa), by zyskać
pretekst do otwartego konfliktu i w konsekwencji represji, Zygmunt Bujnicki jawi się ambiwalentnie: jako naiwna ofiara sprytu podżegaczy, ale zarazem, z uwagi na własne
tchórzostwo jako bezkarny winowajca krwawego odwetu na Platerze.
W rezultacie akcji podkrasławskiej „władze rosyjskie nawoływały do ścigania
powstańców, których liczba urosła do 200 i umiejętnie wykorzystały obecność wśród nich
kilku znienawidzonych przez chłopów ziemian polskich. Akcja pod Krasławiem stała się
sygnałem dla chłopstwa do wystąpień antyziemiańskich. Początek tym rebelianckim ruchom
dali starowiercy, w ślad za nimi poszli także katoliccy Łotysze, paląc, grabiąc dwory i
bestialsko mordując ich mieszkańców”39. Dokonano zniszczenia kilkudziesięciu dworów, w
tym także rosyjskich i niemieckich; był to ruch tak żywiołowy, że władzom carskim z trudem
udało się opanować tę groźną sytuację40. Polityka Michaiła Murawiewa, wzorem działań
podjętych w Galicji przez rząd austriacki z czasów rabacji, zmierzała od początku w kierunku
podburzenia przeciw miejscowej szlachcie chłopów latgalskich. By stłumić wystąpienia
powstańców, rząd rosyjski podbuntował przeciwko szlachcie tzw. starowierców, chłopów
rosyjskich, którzy, uciekając niegdyś z Rosji przed prześladowaniami religijnymi, osiedlili się
w Inflantach za przyzwoleniem miejscowej szlachty41. Oni to wykazali podczas wystąpień
powstańczych w Inflantach największą aktywność42
.
Stan polskiej duszy zbiorowej z czasu ruchów powstańczych w Inflantach
ilustruje korespondencja Ludwiki Platerówny; listy te prezentują wypadki i ich okoliczności,
komentują je, uszczegóławiając i dopełniając. Najwięcej miejsca poświęca autorka
męczeńskiej, świątobliwej śmierci Leona Platera, sakralizując jego czyn – wzięcie całej winy
na siebie, aby chronić innych. Są Listy dokumentem pokazującym mentalność polskiej
szlachty terenu, są świadectwem martyrologii Polaków zamieszkałych w Inflantach. Już
pierwsze dni powstania napawają piszącego niepokojem: „Żyjemy z dnia na dzień, w
największej niepewności jutra, wydani na pastwę trzech niszczących żywiołów: nierozwagi
własnych naszych braci, przewrotności i niegodziwości na zgubę naszą czyhającej władzy i nienawiści podburzanego ustawicznie przeciw nam ludu. Pierwsi nie mogą budzić zaufania w
ludziach sumiennych, bo widzimy u nich ciasnotę umysłu, niejasność zdania i luźność zasad;
o usposobieniu rządu aż nadto świadczą coraz to nowe ukazy i rozporządzenia; o włościanach
to tylko powiedzieć mogę, że usposobienie ich dla nas i dla sprawy naszej jest jak najgorsze.
Wepchnięci jesteśmy w położenie niepodobne. Nigdyśmy się nie lękali ofiar dla zbawienia
ojczyzny; ale ponosić największe, jakie być mogą, rzucać krew, życie, mienie, całą przyszłość
naszą, całą nadzieję naszą, wszystkie środki działania na potem w otwartą paszczę
rozwścieklonego wroga, to szaleństwo! Przed takim ofiarami wzdryga się natura, wzdryga
serce i rozum. (...) Położenie nasze okropne jest i na teraz i na potem”43
.
Platerówna, niechętna zrywom zbrojnym, podobnie jak jej brat, Eugeniusz,
wspomina o sporach między zwolennikami a opozycjonistami powstania. W tych sporach
strona przeciwna ruchom orężnym, do których przygotowywała się przede wszystkim
młodzież44, nazywana była Targowicą. Tymczasem, jak twierdzi – „Grano w podwójną grę aż
do końca, co innego mówiono, a co innego czyniono. Zgadzano się pozornie na
przedstawienia ludzi doświadczeńszych, zapewniano ich, uspakajano, a zarazem całkiem
przeciwne zapewnieniom wysyłano rozkazy. Co więcej, gdy te nieszczęsne rozporządzenia
zostały wykonane, gdy już widać było następstwa, jakich każdy nieoptymista znający grunt
wulkaniczny, na którym staliśmy, mógł się spodziewać, ci, co je wydali, zgoła się ich zaparli.
Kto w dobrej wierze, dla zachowania uczciwego wpływu i dla niepominięcia sposobności
służenia krajowi połączył się z ruchem, został w pole wywiedziony. Ruch poszedł swoją
drogą, robił i zrobił swoje. Nie chciał czekać, nie chciał słuchać nikogo. Kazał zaczynać i
gdzie jeszcze? W powiecie najsłabszym w miejscowości najmniej sposobnej, pod
miasteczkiem Krasławiem, z ludnością bardzo nieprzychylną, pełnem wojska choć lichego, w
okolicy bez lasów, otoczonej na kilkanaście wiorst wokoło tak zwanym posileniem tj.
osadnikami sprowadzonemi do dawnego starostwa dyneburskiego, w kraju, który pod
niegodziwem działaniem z góry zdemoralizował się do wysokiego stopnia nawet w
katolickich swych mieszkańcach i który z powodu rozkołów prawdziwem gniazdem
rozbójniczem, istną jaskinią bezkarnych łotrów może być nazwany. (...) Wobec podobnego
położenia i podobnych stosunków kazano napaść na idący pocztowym traktem do Dzisny
transport broni, zniszczyć go, a część broni mogącą być użytą wieźć środkiem posilenia, aby
się dostać do lasów bardzo odległych. Rzecz obróciła się nieszczęśliwie, a ciężar odpowiedzialności wobec nieprzyjaciół spadł na młodego, pełnego poświęcenia Leona
Platera, który nie był zgoła dowódcą, nic na swoją rękę nie robił i do końca tylko rozkazy
wykonywał. Opuszczony od tych, którzy się z nim połączyć mieli, ujęty przez rozjuszone
chłopstwo w lesie o kilkadziesiąt wiorst od domu, niezdolny do wykrętów, za pomocą których
w Rosji białe się robi z czarnego, wszystko od razu przyjął na siebie, na siebie jednego,
sprawców głównych zasłaniając (...). Niefortunna ta wyprawa inne jeszcze miała skutki. Dziś
ledwie nie całe Inflanty, bo jak zaręczają świadomi z urzędu 84 majątki (mnie ta liczba
wydaje się przesadzoną o połow&#281;), chłopstwo poduszczone przez władze miejscowe do
szczętu już zniszczyło”45
.
W Listach odnajdujemy dokładny opis napaści na Wyszki Mohlów, spalenie
Kombula Platerów46, brutalne pobicie w Ludwiampolu sędziwego Kazimierza Platera47
,
napad na Dagdę Bujnickich i innych „rabunkach barbarzyńskich, tatarskich, dzikich, o jakich
trudno dać wyobrażenie (...). W naszych Łotyszów katolików – ubolewa autorka – wstąpił
szatan i to najgorszego rodzaju, nad tym dzień i noc płakać by trzeba. (...) Popełniano
świętokradztwa, znieważano najświętszy sakrament, rzucano się na księży, bito ich, wiązano,
plwano w twarz i urągano im”48. Wtóruje jej Kazimierz Bujnicki, pogrążony w rozpaczy, gdy
ogień obrócił w nicość dorobek jego życia, tak oddaje rozpacz, w jaką popadł, widząc
splądrowaną i obrabowaną swą dagdzieńską posiadłość: „Westchnąwszy ciężko, widząc
zupełne zniszczenie nie tylko ruchomego mojego majątku, ale, co boleśniejsza, stratę
niepowrotną tylu drogich sercu memu pamiątek: wizerunki rodziców, dziadów, żony mojej
niedawniutko zeszłej w Bogu, korespondencję z osobami ukochanemi lub szacowanemi
wielce, ze znakomitościami w kraju i za granicą z literatami najpierwszemi polskiemi,
wszystko, z czegom się chlubił, com mniemał zostawić po śmierci potomkom jako zaszczyt
mojego imienia i domu, wszystko to w jednej chwili obrócone zostało w perzynę ręką
barbarzyńców żadnej nie szanujących świętości!”49
.
Okrucieństwo chłopstwa, podżeganego przez Rosję, osiągało swój zenit, tak oto
spełniały się barbarzyńskie plany wroga; nadawca Listów prorokuje dla Inflant dalsze czarne
losy: „Gdyby się tu Rosja spokojnie rozsiąść mogła na naszej spuściźnie, mściłaby się z wściekłością na księżach, obalałaby ołtarze, lud by do schizmy przeciągała. Szłoby jej
snadno. Wynagradzałaby odstępstwo od wiary nadaniami ziemi zbroczonej krwią prawych
właścicieli”50. Zniszczony kraj, zdemoralizowany lud – taki bilans zniszczeń przedstawia
autor. „Jeżeli nas zostawią temu rządowi na pastwę, zaiste lepiej by nam było, gdybyśmy się
nie byli rodzili. Tu nie tylko materialnie, ale i moralnie nas chcą zgubić (...) wszystko stoi na
fałszu, kłamstwie, przekupstwie i jawnej niesprawiedliwości”51, panuje powszechna anarchia,
terror, szerzy się nienawiść i prześladowanie księży katolickich. Rząd „jedną ręką krzewi
schizmę i najstraszliwszy, najczerwieńszy socjalizm, a drugą odpycha rewolucję, o ile
potrzeba, ażeby nas zgubić, a siebie ocalić, wykłamać się przed Europą, a oczernić Polaków.
Z tego powodu wybuch nakazany w Inflantach był nie tylko krokiem nierozsądnym, ale i
niepolitycznym. Nie tylko całą prowincję i mnóstwo fortun prywatnych rzucił na pastwę
zniszczenia, lecz przyszedł w pomoc rządowi i wykrył całą naszą słabą stronę. Garstka
powstańców na ogromnych przestrzeniach miała do czynienia nie tylko z wojskiem, ale z
czernią niezliczoną. Tak poważnemu pod każdym względem nieprzyjacielowi niepodobna się
było oprzeć. Tu można było tylko organizować się i czekać ostatniej chwili. W razie wojny,
przy jakiejkolwiek pomocy regularnego wojska bylibyśmy się zdobyli na coś pięknego. Bez
tego musiało się stać to, co się stało. Między fortecą, koleją żelazną, rozbójnikami majątków
skarbowych i Dźwiną siedzieliśmy jak w matni. Na to osobne położenie nasze nie chciano
zwrócić uwagi i stało się”52
.
Położenie Polaków inflanckich pogarsza się z dnia na dzień: „Panuje terroryzm
jakiegośmy i za mikołajowskich czasów nie znali. Murawiewów mamy na wielką i na małą
skalę. Nikt pewnym nie jest jutra, na wszystko trzeba być przygotowanym”53. Autorka pisze o
rugowaniu Polaków z terytorium Inflant, o podżeganiu Łotyszy przeciw nim, sprowadzaniu
urzędników z Rosji opłacanych z zagrabionych pieniędzy polskich, o sztucznie zaognianych
porachunkach prywatnych między mieszkańcami prowincji – wyniku wykorzystywania
zamętu popowstańczego przez kłamliwe i bezwzględne rosyjskie władze.
Bilans powstania jest smutny: „Przed sobą mamy kraj spustoszony, młodzież
nasza idzie zaludniać stepy Azji lub graniczących z nią prowincji, lud przeciw nam się
obraca, żywioły oświeceńsze są albo wytępione albo pozbawione możliwości wpływania i
działania (...) Czy nie lepiej było pracować wytrwale, z poświęceniem, choć w stosunkach często przykrych i uciążliwych, posuwać się kolejno dalej i coraz dalej, niż stawić wszystko
na kartę i stracić w kilka miesięcy tyle rzeczy mozolnie pozyskanych a dających możność
zdobywania sobie coraz więcej? Cóż stąd, że młodzież nasza dokazała i dokazuje cudów
waleczności. Cóż, że po wszystkich stronach ziemi naszej były czyny bohaterskie równające
się najsławniejszym, o jakich wspominają dzieje? Wszystko to posłużyło tylko do wtrącenia
nas w głębszą jeszcze przepaść. W przeddzień zmiłowania Bożego cierpliwemi być należało,
a nam cierpliwości zabrakło. (...) Niestety, my pracować nie umiemy! Bić się, walczyć
świetnie, umrzeć, do tego jesteśmy zawsze; ale pracować mozolnie, wytrwale, bez hałasu i
pochwał, pracować może nie dla siebie, tego na nas za wiele. Próżno organizacja
umiarkowana powtarzała, iż się trzeba uczyć i przysposabiać żywioły na przyszłość, że należy
wzmocnić organizm narodowy; słuchano jej zrazu, a potem zawołano, że wygodniej i milej
spróbować szczęścia i pójść choćby na śmierć. Odrzucono tych, którzy twierdzili, że dziś
ojczyzna nie śmierci lecz życia od nas wymaga. U nas zawsze był i będzie materiał na
męczenników, ale karczowników benedyktyńskich brakowało nam i brakuje”54
.
Te gorzkie, przenikliwe i świadczące o dobrej znajomości polskiej natury słowa niejeden raz
pojawią się w dyskusji o Polakach, polskości, ofierze polskiej, nie zawsze potrzebnych i
koniecznych „kamieniach na szaniec”.
Żałosny jest obraz popowstaniowych Inflant: „Zostaną zgliszcza, i tu i owdzie
niedobitki jakieś niby błędne owce, zostanie spustoszenie, ruina materialna, ruina moralna,
ucisk, jakiego trudno sobie wyobrazić, nędza, niemoc, zagłuszenie wszystkiego, co polskie,
zwichnięcie, a przynajmniej skrępowanie wszystkiego, co katolickie, zatarcie wszelkiego
śladu sumienia, (...) najohydniejsza niewola. (...) Pokój w tak pogorszonym stanie rzeczy
rokuje nam powolne konanie”55. Jak prorocze to były słowa, rychło pokazał czas. Walka
zbrojna była dla mieszkańców Inflant prawdziwym politycznym samobójstwem, działaniem
okupionym wyrokami śmierci, w najlepszym razie konfiskatą majątku, kontrybucją,
zesłaniem na Syberię. Inny był wydźwięk ruchów powstańczych w Królestwie, inny w
Inflantach, których mieszkańcy mogli solidaryzować się duchowo z powstańcami z
Królestwa, ale współdziałać z nimi było wielkim ryzykiem. O ile na ziemiach centralnych
powstanie styczniowe miało wymiar zrywu patriotycznego, manifestacji niezgody na obcych
w swoim domu, tak w dalekich Inflantach, z uwagi na geograficzne położenie za Dźwiną, nie
mogło być ono uważane za poważny akt polityczny i często nazywane jest
„pseudopowstaniem”.



.
kras
Модератор раздела

kras

г.Москва
Сообщений: 1336
Регистрация: 2 сен. 2007
Рейтинг: 757 

Большое спасибо, Ира!
Действительно мы их пропустили...

---
Все личные данные, мои и моих предков, размещены на сайте добровольно.
Изюмские, Минины, Некоз (Кубань), Красовские, Соколовские, Бобашинские, Толвинские, Юревич, Истомины, Окулич-Казарины, Мацкевич, Стыриковичи (Витебская губерния), Ламтихины
milira
Долгожитель форума



Сообщений: 2948
Регистрация: 29 нояб. 2009
Рейтинг: 1105 

Вот еще по линии Буйницких.

Я вставлю ссылку, а ты позже разместишь в нужную тему.


http://onoszko-ludwika.blogspot.com/p/blog-page_4.html



Прикрепленный файл (а.jpg, 438825 байт<!--, скачан: 0 раз-->)
milira
Долгожитель форума



Сообщений: 2948
Регистрация: 29 нояб. 2009
Рейтинг: 1105 

И здесь, я по-моему говорила об этом.


http://bujnicki.hol.es

Много информации о Буйницких
sergg
Долгожитель форума

sergg

Сообщений: 297
Регистрация: 23 мар. 2009
Рейтинг: 126 

Буйницкий Сигизмунд Казимиров
Родословная БУЙНИЦКИХ

Сигизмунд Казимиров Буйницкий
Казимир Андреев Буйницкий
Андрей Иванов Буйницкий и тд.

Прикрепленный файл (01 Родословная  БУЙНИЦКИЕ.JPG, 259236 байт<!--, скачан: 0 раз-->)
---
Ищем сведения о фам.
Сизевы, Якунины (Томской губ), Стополянские, Добровольские (Томская и Могилевская губ )
а так же сведения про шляхту, дворян Витебской губ. Козарин, Kozaryn, Казарин, Kozarynów, Окулич-Казарин, Okulicz-Kozaryn (ów), Oku
sergg
Долгожитель форума

sergg

Сообщений: 297
Регистрация: 23 мар. 2009
Рейтинг: 126 

И ещё одна
Родословная БУЙНИЦКИХ

Прикрепленный файл (02 Родословная  БУЙНИЦКИЕ.JPG, 922886 байт<!--, скачан: 0 раз-->)
---
Ищем сведения о фам.
Сизевы, Якунины (Томской губ), Стополянские, Добровольские (Томская и Могилевская губ )
а так же сведения про шляхту, дворян Витебской губ. Козарин, Kozaryn, Казарин, Kozarynów, Окулич-Казарин, Okulicz-Kozaryn (ów), Oku
kras
Модератор раздела

kras

г.Москва
Сообщений: 1336
Регистрация: 2 сен. 2007
Рейтинг: 757 

ГАРФ ф.109-38-23ч.-726 О беспорядках в Царстве Польском и в западных губерниях (О помещике Витебской губернии Иване Мантейфель), 1863, 25 л.

Л.1,1об.
Виленский военный
Ковенский, Гродненский и Минский
Генерал Губернатор
И главный начальник
Витебской и Могилевской губерний
11 Августа №1863
№2384
В г. Вильно Господину Шефу Жандармов

В произведенной в Динабургской следственной комиссии по политическим делам следственному делу о бывшем Динабургском уездном предводителе Дворянства Графе Людвиге Платере, оказался прикосновенным помещик Витебской губернии Режицкого уезда барон Иван Мантейфель. Прикосновенность его к этому делу заключалась в том: что он имел близкие сношения с скрывшимся из мест жительства в Динабургском уезде отставным капитаном Сигизмундом Буйницким, который как видно из собранных сведений и двух собственных его писем к Председателю Динабургской комиссии и к бывшему военному начальнику Витебской губернии, принимал в нем деятельное участие в возбуждении мятежа в Витебской губернии, у которого как видно было и по собственным ответам Мантейфеля, он был у них в доме незадолго до его побега и приняв от него для вручения его жене Анне Буйницкой подозрительное письмо, которое Мантейфель вскоре сам отвез к Буйницкой, приехав для сего в Динабург, где проживала Буйницкая.
Усмотрев из этого, что помещик Мантейфель вследствие близких связей с политическим преступником Буйницким, навлекал на себя сильное подозрение в неблагонадежности его в отношении к Правительству, тем более, что потом доказано, что родной брат Мантейфеля находился в шайке преступников, действовавшей в Себежском уезде, я признал дальнейшее пребывание Мантейфеля в крае вредным для общественного спокойствия, и вследствие того предложил Военному начальнику Витебской губернии сделать распоряжение о немедленной высылке Мантейфеля на жительство в Пензенскую губернию с учреждением там за ним строгого полицейского надзора.
О таковом распоряжении моем долгом своим считаю уведомить Ваше Сиятельство для сведений.
Генерал от инфантерии Муравьев

Л.2,2об.
3 отделение Собственной его императорского величества канцелярии
С. Петербург 26 Августа 1863 года.
№3215 Секретно
В дежурство 7-го округа Корпуса Жандармов

По распоряжению Главного Начальника Западного Края высылаются под строгий полицейский присмотр в губернии: Пензенскую - помещик Витебской губернии Иван Мантейфель; Оренбургскую- бывший заседатель от Дворянства Виленской Гражданской палаты Коноплянский и в Пермскую- дворянин Виленского уезда Владислав Духновский и бывший Мировой посредник Себежского уезда отставной Штабс-капитан Август Таргонский.
3-е отделение СЕИВ канцелярии считает долгом уведомить о том сие Дежурство для распоряжения к учреждению за помянутыми лицами надлежащего наблюдения со стороны Корпуса жандармов.
За отсутствием управляющего отделением, Старший Чиновник Грибовский

Л.3
Управление 7-го округа Корпуса Жандармов
Сентября 13 дня 1863 года
№384
В г. Казани Секретно
Управляющему 3-м отделением СЕИВ канцелярии

Раппорт
На предписание за № 3215 Дежурство 7-го Округа Корпуса Жандармов имеет честь донести Вашему Превосходительству, что над помещиком Витебской губернии Иваном Мантейфельдом, прибывшем 2-го сего Сентября в г. Пензу и оставленном там на жительстве, учреждено секретное наблюдение
Секретарь, надворный Советник Кочевс….

Л.4,4об,5,5об.
Министерство внутренних дел
Департамент полиции Исполнительной
… Октября 1866
№9346
По просьбе помещика Барона Мантефеля Господину Главному начальнику 3-го отделения СЕИВ Канцелярии

По распоряжению Главного Начальства Северо-Западного края, помещик Витебской губернии, Режицкого уезда Барон Иван Мантейфель выслан был в Сентябре 1863 года на жительство под надзор полиции в Пензенскую губернию за неблагонадежность в политическом отношении.
В 1864 году, я во внимание к ходатайству жены названного дворянина, которая находясь в беременном состоянии должна была по совету врача отправиться в Дерпт, разрешил Мантейфелю, по словесному соглашению с предместником Вашего Сиятельства, переезд в помянутый город, с продолжением учрежденного за ним полицейского надзора.
Ныне Барон Мантейфель, обратился ко мне с просьбой, при коей прилагая медицинское свидетельство и объясняя, что по совету докторов, он поставлен в необходимость отправиться для поправления здоровья в Южную Францию, Тироль и Италию, ходатайствует о выдаче ему заграничного паспорта сроком на один год.
Имея ввиду, что подобное разрешение допущено было по ВЫСОЧАЙШЕМУ соизволению в отношении состоявшего под надзором полиции в Пермской губернии бывшего Виленского уездного Предводителя Дворянства Тукалло, и принимая во внимание, что по имеющимся в делах вверенного мне Министерства сведениям, Барон Мантейфель одабривается в поведении, я долгом считаю сообщить об изъясненном ходатайстве на уважение Вашего Сиятельства покорнейше прося Вас, Милостивый Государь, почтить меня Вашим отзывом по настоящему предмету.
Министр Внутренних дел, Стас- Секретарь… подпись

Л.6,6об,7
СПРАВКА:
2. Увольнение в прошедшем году за границу высланного также из Северозападного края по неблагонадежности в политическом отношении помещика Тукалло не может служить основанием к разрешению просьбы Мантейфеля

Л.8 30 Октября 1866 года Г-ну Министру Внутренних дел.
Вследствие отношения за №9346 имею честь уведомить Ваше Высокопревосходительство, что по испрошению Высочайшего разрешения на увольнение за границу высланного из Витебской губернии Барона Манейфеля со стороны 3-го отделения СЕИВ Канцелярии нет препятствия
Г.А. Граф Шувалов

Л.9,9об.
Министерство внутренних дел
Департамент Полиции Исполнительный
Отделение 2 стол 1
… Ноября 1866 года
№10524
Об увольнении Барона Монте1феля в заграничный отпуск Господину главному Начальнику III отделения СЕИВ Канцелярии

Государь Император, - по Всеподданнейшему моему докладу просьбы находящегося под надзором полиции в г. Дерпт помещика Витебской губернии Режицкого уезда Барона Иван фон Мантейфеля о дозволении ему в виде особой милости воспользоваться заграничным отпуском в Южную Францию, Тироль и Италию для поправления крайне расстроенного здоровья, ВЫСОЧАЙШЕ повелеть соизволил: разрешить уволить Мантейфеля в заграничный отпуск сроком на один год, с тем, чтобы он обязан был особою подпискою проследовать за границу, не останавливаясь в пределах Северозападного края, и по окончании разрешенного отпуска, возвратиться в назначенное ему для жительства место, под опасением, в противном случае строжайшей ответственности, личной и по имуществу.
О таковой Монаршей воле, сообщенной мною вместе с сим Лифляндскому, Эстляндскому и Курляндскому Генерал-Губернатору к надлежащему исполнению, имею честь уведомить Ваше Сиятельство, в следствие отношения Вашего от 30 минувшего Октября за №3258.
Министр Внутренних дел, Статс –Секретарь …
Директор….

Л.10
№92631 Января 1868г
Его Сиятельству Графу Шувалову П.А.

Министр Внутренних дел, свидетельствуя совершенное почтение Его Сиятельству Графу Петру Андреевичу, имеет честь препроводить при сем на усмотрение отношение Лифляндского, Эстляндского и Курляндского Генерал-Губернатора за №57-м, о возвратившемся из-за границы Помещике Режицкого уезда Бароне Иване фон –Мантейфеле и просьбу последнего о разрешении ему жительства в г. Риге, покорнейше прося, с возвращением приложений, почтить отзывом по настоящему предмету.

Резолюция 3 февр.: «Может жить в Дерпте».

Л.14,14об.
Господину Министру Внутренних дел.
29 Марта 18668года №924
Вследствие отношения за №2616, в котором Ваше Превосходительство изволил передать на мое заключение вопрос о том, может ли быть допущено оставление помещика Северозападного края Фон-Мантейфеля в Дерпте в виду распоряжения о недопущении лиц, подвергшихся обвинениям в политическом отношении на жительство в городах, где есть университеты, имею честь уведомить Ваше Превосходительство, что распоряжение сие относится предпочтительно до молодых людей, при этом имелось ввиду, что возвращенная из мест изгнания порочная молодежь, пребывая в учебных центрах, могла действовать во вред воспитанников университетов и пагубно влиять на их умы и образ мыслей. Чему ы таком случае могли особенно способствовать их одинаковый возраст и общее юношеству увлечение.
К категории подобных лиц Мантейфель не принадлежит: из дела о нем видно, что он землевладелец, имевший лишь неосторожное знакомство с одним из деятелей мятежа, и потому на дозволение ему жительствовать в Дерпте, где он уже жил два года и в поведении одобрялся, с моей стороны препятствия нет.
Генерал-Адъютант, Граф Шувалов

Л.15 Докладная записка Барона Ивана фон-Мантейфеля Его Превосходительству Александру Владимировичу Мезенцеву 8 Июня 1868г.

В 1864 году Барон Иван Яковлевич Мантейфель по разрешению Министерства Внутренних дел, был водворен на жительство в г. Дерпт, куда он прибыл из г. Пензы.
В 1866-м году с Высочайшего разрешения отправился он за границу и возвратившись в г. Ригу, просил оставить его в этом городе, но местная полиция требует непременного его выезда в г. Дерпт.
Имея крайнюю необходимость по семейным делам и для поправления здоровья морским купаньям, остаться на жительстве в городе Риге, Барон Иван Мантейфель имеет честь покорнейше просить Его Превосходительства Александра Владимировича Мезенцева не отказать ему в благосклонном ходатайстве о разрешении ему остаться в городе Риге.
Барон Иван фон Мантейфель
Резолюция 17 Июня «Не встречаю препятствий»

Л.16,16об,17,18 переписка по этому ходатайству с резолюцией на л.18 «резрешено жительство под надзором полиции в г. Риге»

Л.19 Препроводительная записка о рассмотрении докладной записки помещицы Витебской губернии Баронессы Ангелики фон Мантейфель об освобождении ее мужа от полицейского надзора, 18 Мая 1869 года.

Л.20 Записка Витебской губернии Режицкого уезда Помещицы Баронессы Ангелики фон Мантейфель Мая 6-го дня 1869 года

Его Высокопревосходительству Господину Лифляндскому, Эстляндскому и Курляндскому Генерал-Губернатору и Кавалеру Петру Павловичу Альбадинскому.

Если грустные события 1863года отразились от части и на безвинных, то к числу сих последних несомнительное имеет право принадлежать мой муж Барон Иван Яковлевич Мантейфель, проживающий уже в то время в г. Риге для излечения болезни, откуда он был внезапно вытребован в г. Динабург и без спроса и суда сослан на жительство в г. Пензу. В непродолжительном после сего времени, по ходатайству Г-на Министра Вн. Дел дозволено ему проживать в г. Дерпте, а в 1866 году с ВЫСОЧАЙШЕГО соизволения уволен за границу на один год, и наконец, возвратившись оттуда имел счастье удостоиться Начальнического представительства Вашего Высокопревосходительства в разрешении ему жительства в г. Риге.
Обязательная продажа нераздельного еще между братьями имения и неполучение по ныне денег за проданную часть, лишив мужа моего всего состояния, заставила его собственным трудом приобретать для себя с семейством средства содержания.
Трудное сие положение становилось безвыходным, встречая стеснения в тяжущем над ним полицейском присмотре, тогда как сама мера административного распоряжения в устранении его из мест родины доказывает совершенное отсутствие всякого обвинения.
В виду сего факта приемлю смелость прибегнуть к благосклонному вниманию Вашего Высокопревосходительства покорнейшею просьбою исходатайствовать для мужа моего освобождения от полицейского надзора.
Место жительства имею:
В г. Риге Ной Кирхенштрассе, 33
Ангелика Баронесса фон Мантейфель

Л.21,21об
Начальник Лифляндского Губернского Жандармского управления
23 Мая 1869 года
№180
Г. Рига
О Бароне Мантейфеле Шефу Жандармов, Господину Генерал-Адъютанту и Кавалеру Графу Шувалову

Господин Прибалтийский генерал-Губернатор представил Вашему Сиятельству прошение жены, проживающего в Риге, находящегося под полицейским надзором, Витебского помещика Иван Мантейфеля, об освобождении его от надзора.
Считаю долгом с своей стороны почтительнейше довести до сведения Вашего Сиятельства: что барон Иван Мантейфель ни в чем предосудительном здесь замечаем не был, ведет себя весьма скромно и занимался в мастерской Борхерта фотографией, но теперь намерен сам открыть фотографическое заведение в Риге, для сего поездки от времен до времени в Петербург и за границу сделаются для него необходимыми, в следствие же нахождения под надзором полиции отлучки подобного рода сопряжены с затруднениями.
Половник Андре….

Л.25
Министерство внутренних дел
Департамент Полиции Исполнительный
Отделение 2 стол 1
30 Июня 1869 года
№5897 Господину главному Начальнику III отделения СЕИВ Канцелярии
Имею честь уведомить Ваше Сиятельство, что мною сделано распоряжение к освобождению от полицейского надзора Барона Ивана фон-Мантейфеля с воспрещением ему жительства в столицах и губерниях столичных и западного края.
Министр внутренних дел, Генерал Адъютант…

---
Все личные данные, мои и моих предков, размещены на сайте добровольно.
Изюмские, Минины, Некоз (Кубань), Красовские, Соколовские, Бобашинские, Толвинские, Юревич, Истомины, Окулич-Казарины, Мацкевич, Стыриковичи (Витебская губерния), Ламтихины
<<Назад  Вперед>>[ <<<<< ] Страницы: 1 2 * 3 [ >>>>>> ]
Модератор: kras
Генеалогический форум ВГД »   Дневники участников »   Дневник kras »   Моя семья и польские восстания »   Сигизмунд (Зигмунд) Казимирович Буйницкий (1821-?)
RSS

Реклама от YouDo